Grupa MagazynyInternetowe
Online: 905
Przeglądarka, poczta, komunikator i edytor tekstu wystarczą zwykłemu użytkownikowi komputera. Google udostępnia je wszystkie, ale czy ich jakość jest wystarczająca, żeby uzależniać się od jednej firmy?
Marcin Kosedowski
Zwykłemu użytkownikowi do codziennych czynności wykonywanych przy komputerze wystarczy przeglądarka, komunikator, klient poczty i edytor tekstu. Google oferuje wszystkie z tych narzędzi. Sprawdziliśmy, czy da się korzystać wyłącznie z darmowych aplikacji dostarczonych przez tą firmę, a jednocześnie czy istnieje szansa na pojawienie się kolejnego monopolisty na miarę Microsoftu.
Najpotrzebniejszym programem stała się przeglądarka internetowa. Od września 2008 roku możemy korzystać z Google Chrome, a także z jej otwartego i rozwijanego przez społeczność odpowiednika - Chromium. Chrome jest całkiem dobrym wyborem dla początkujących użytkowników. Uruchamia się i działa szybciej niż IE i Firefox, zbędne opcje są ukryte, a pasek wyszukiwania dobrze integruje się z wyszukiwarką. Bardziej zaawansowani zauważą, że każda karta otwiera się jako nowy proces, dzięki czemu program jest stabilniejszy. Niestety Chrome ma też wady takie jak niski poziom bezpieczeństwa i brak łatwego w konfiguracji sposobu na blokowanie reklam (jak np. Adblock w Firefoksie).
Przeglądarka Chromium nie jest zła, ale pakiet biurowy Google Docs rozczarowuje. Ten tekst powstał z wykorzystaniem obydwu programów.
Google Chrome posiada jeszcze jedną cechę, która okaże się bardzo pomocna: bardzo dobrą obsługę JavaScriptu. W ten sposób jesteśmy zachęcani do korzystania z aplikacji online. Jedną z ważniejszych jest edytor tekstu. Walka jaka toczy się na rynku pakietów biurowych dostępnych online przybiera na sile. Niestety Google Docs nie jest pełnoprawnym odpowiednikiem Writera ani Worda jak chcieliby jego twórcy. Brakuje dobrego słownika, polskiego tezaurusa, możliwości wczytania dużych plików, konfiguracji menu i klawiatury oraz sensowej obsługi komentarzy. Dziwi zwłaszcza to ostatnie, gdyż aplikacja umożliwia interesującą pracę wielu osób jednocześnie.
Zaletą jest bez wątpienia dostęp do plików z każdego miejsca - dane są przechowywane w chmurze Google'a, więc możemy przyjąć, że nie zginą. Ciekawym szczegółem jest sposób zapisu plików - dokonuje się on w momentach, w których na chwilę przerywamy pisanie.
Bardzo łatwa jest publikacja własnych dokumentów. Możemy wysłać je na e-mail prosto z aplikacji, opublikować jako stronę internetową i zapisać na lokalnym dysku - również jako PDF.
Arkusz kalkulacyjny i edytor prezentacji posiadają tylko podstawową funkcjonalność i są przystosowane do pracy online. Aplikacje te nadają się do sporządzenia raportu, napisania listu czy notatki, ale do bardziej zaawansowanych zadań trzeba użyć poważniejszego programu. Szkoda, bo szum wokół Google Docs wskazywał, że mamy do czynienia z lepszym narzędziem. Mimo to osoby korzystające z podstawowych funkcji i nie interesujące się konfiguracją, które stanowią zdecydowaną większość, powinny być zadowolone.
Google dostarcza również bezpłatne konta pocztowe z interfejsem online. Gmail prawie całkowicie wyparł klienty poczty, co bardzo dziwi. W porównaniu z programami takimi jak Thunderbird posiada kilka wad: wyświetla reklamy obok wiadomości(!), w trybie offline pracuje bardzo wolno a możliwości konfiguracji właściwie nie ma. W porównaniu z innymi klientami poczty dostępnymi online jest to jednak dobry produkt. Osobom, które nigdy nie korzystały z "prawdziwych" klientów może wystarczyć pod warunkiem, że nie muszą pracować intensywnie z archiwum wiadomości.
Gmail wypada dobrze na tle innych kont pocztowych online, ale pozostaje daleko w tyle za klientami poczty.
Jeśli e-mail okazuje się zbyt wolny warto skorzystać z komunikatora. Aplikacja Google Talk jest dostępna zarówno w postaci "przeglądarkowej" jak i zwykłego programu. Talk umożliwia rozmowy w sieci Jabber, a za pomocą tzw. transportów również z GG, Tlenem itd. Poza wiadomościami tekstowymi możemy komunikować się również poprzez video chat. Z aplikacji można korzystać bezpośrednio z Gmaila, co jest dobrym rozwiązaniem. Obłsugiwane są narzędzia takie jak lista kontaktów, statusy czy archiwum rozmów, czyli wszystko co potrzebne.
Komunikator jest na tyle prostym programem, że przeniesienie go do przeglądarki nie stanowi problemu.
Google nie zapomniało o trendach związanych z web2.0. Znajdziemy więc czytnik RSS-ów, który pozwala śledzić ulubione blogi i seriwsy społecznościowe. W należącym do firmy Blogger.com możemy stworzyć własny dziennik. Jest to nie najgorszy system (więcej: Gdzie założyć blog), który integruje się z pozostałymi narzędziami Google'a.
Aby rozszerzyć publikowane treści warto skorzystać z internetowych galerii zdjęć i filmów. Google dostarcza nam to wszystko w Picasa Web Albums i YouTube. Poza programami mamy więc zapewnioną przestrzeń dyskową na serwerach firmy.
Google nie zapomina o web2.0 - udostępnia usługi takie jak blogi, RSS-y itp.
Jednak zrobione zdjęcia nie zawsze wychodzą tak jak powinny i trzeba je skorygować. Pozwala na to zaskakująco dobry program Picasa. Służy on do zarządzania zebraną grafiką i prostej edycji plików. Do dyspozycji dostajemy możliwość przycięcia i obrócenia obrazów, usunięcia ze zdjęć czerwonych oczu, korekcji barw, rozjaśnienia itp. Oczywiście nie jest to darmowy odpowiednik Photoshopa, ale do przygotowania zdjęć przeznaczonych do publikacji w sieci nadaje się idealnie. Edytor został wypuszczony tylko jako program dla Windowsa. Szkoda, bo użytkownikom Maków i Linuksa przydałaby się taka prosta, szybka i darmowa aplikacja. Gdyby narzędzie zostało wydane online z pewnością zdobyłoby wielu użytkowników.
Edytor grafiki Picasa doskonale spełnia swoją rolę - nada się do przycięcia zdjęcia, usunięcia czerwonych oczu i stworzenia internetowego albumu.
Google udostępnia wiele programów, które wystarczą do życia zwykłemu użytkownikowi. Edytor tekstu, komunikator i klient poczty dostępne są przez przeglądarkę. Na lokalnym komputerze wystarczy więc zainstalować Chrome i edytor grafiki (Picasa), aby cieszyć się darmowymi aplikacjami. Połączenie ich w gotowy system operacyjny może okazać się nie tak trudne jak wygląda na pierwszy rzut oka. Do pracy brakuje tylko radia internetowego, więc możemy spodziewać się, że Last.fm niedługo zmieni właściciela ;).
To, czy powierzanie wszystkich swoich danych jednej firmie ma sens pozostawiamy do Waszej dyskusji. Możliwości śledzenia użytkowników są ogromne, ale darmowy dostęp do zasobów i programów jest bardzo kuszący. Niestety w świecie Google walutą nie jest dolar, a informacja.
Powiązane publikacje
Komentarzy: 5
Jeżeli w kontekście zwykłego PC to nie widze tutaj żadne uzależnienia
można wybrać konkurencyjne rozwiązania, a Windows, Mac, czy Linux nie wrzucają linków do usług Google na środek ekranu.
@Riklaunim: artykuł nie dotyczy ChromeOS-a, tylko narzędzi obecnie udostępnianych przez Google. O samym systemie operacyjnym nie wspomniałem nawet słowem - opisałem tylko to co jest teraz dostępne.
@ukasiu: przepraszam, mój błąd.
Jak na razie niewiele wiadomo o ChromeOS i artykuł jest czystą spekulacją. Na pewno nie będzie to mini-dystrybucja Linuksa z paroma ikonkami do stron Google i otwartym Chrome - bo to byłoby głupie i beznadziejne jako produkt, a Google kretynów nie zatrudnia.
ChromeOS na pewno będzie produktem dobrym, jeżeli nie bardzo dobrym. Wg. mnie kluczowym elementem będzie Google Wave pełniącym rolę poczty, komunikatora, oraz wielofunkcyjnego narzędzia do wymiany informacji. Integracja z pozostałymi serwisami-usługami Google na pewno będzie (Docs, YouTube, Picasa), ale jako że istnieje konkurencja i Google o tym wie to raczej bez problemu pojawi się tam oficjalnie lub jako prosty dodatek integracja z usługami Zoho, Scribd, Slideshare i innych serwisów software-as-a-service (bo przecież założeniem ChromeOS to coś w rodzaju "systemu w przeglądarce"). Google nie robi ChromeOS żeby promować GMaila, czy Docs - to zbyt trywialne. Google robi ChromeOS żeby A. Stworzyć nowy rynek, B. Bo potrafi.
Na OS X też - od kilku miesięcy. Zresztą w OS X jest iLife a w nim iPhoto - program na którym Picassa się wzorowała.
Marcin Kosedowski - programista i mimo wykształcenia typowo technicznego autor artykułów o tematyce dotyczącej Internetu i bezpieczeństwa w sieci. Hobbystycznie prowadzi bloga, na którym porusza sprawy związane z programowaniem i Internetem.
Adres bloga like-a-geek.jogger.pl
Artykuły tego autora:
Propozycje Google na nowe sposoby wyszukiwania zapowiadają się obiecująco. Szczególnie dobrze wygląda wyświetlanie danych w czasie rzeczywistym i rozpoznawanie obiektów na zdjęciach.
Polecamy:
Na skróty:
Magazyny Internetowe| Co za ile| Programy| Praca| Magazyn Internet| Internet Maker| Web Toster| ForumNasze serwisy: