Grupa MagazynyInternetowe
Online: 906
Internet pozwala być na bieżąco. Niestety przeglądanie ulubionych witryn zajmuje sporo czasu. Zadanie to ułatwia technologia RSS, dzięki której aktualności z wielu serwisów pojawiają się uporządkowane w jednym oknie.
Wojciech Wowra
Skrót RSS dawniej oznaczał RDF Site Summary lub Rich Site Summary. W obecnej wersji (2.0) oznacza Really Simple Syndication czy "bardzo prosta syndykacja". Ostatnie słowo pierwotnie wiązano z licencjonowaniem materiałów obecnych w jakimś medium (na przykład gazecie, a także stronie WWW), czyli sprzedawaniem praw do publikacji komuś innemu. Teraz oznacza to najczęściej udostępnianie internautom streszczeń zawartości witryn w ramach tak zwanych kanałów RSS (RSS feeds).
Narzędzie to umożliwia czytelnikom otrzymywanie powiadomień o publikacji zawartości na stronie WWW. Można go porównać do paska informacyjnego - dobrze znanego z niektórych stacji TV - przesuwającego się czy wyskakującego na dole ekranu, zawierającego skróty najświeższych informacji.
Interfejs aplikacji Google Reader
W przypadku RSS każdy serwis może udostępniać kilka czy kilkanaście takich pasków. Od użytkownika zależy, które będzie subskrybował (prenumerował). Nagłówki z wybranych kanałów, zawierające dodatkowo linki do całości artykułów, są automatycznie przesyłane odbiorcy.
Technologia RSS powstała pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Ramanathan Guha, pracownik firmy Netscape, opracował bazujący na specyfikacji Resource Description Framework standard RDF Site Summary (znany jako RSS 0.9). Kilka miesięcy później Dan Libby wymyślił Rich Site Summary - RSS 0.91. Uprościł on format, usuwając z niego elementy RDF. Kiedy AOL przejął Netscape, zarzucił dalsze prace nad standardem. Z udziałem dotychczasowych twórców powstała Grupa Robocza RSS-DEV, która w 2000 r. zaprezentowała RSS w wersji 1.0 (znów opartej o RDF, ale także XML - Extensible Markup Language).
W 2002 r. pojawił się RSS 2.0 i współczesna nazwa Really Simple Syndication. Wersja ta była pierwszą stworzoną przede wszystkim w oparciu o XML. W następnych latach twórcy najważniejszych przeglądarek dopasowali swoje produkty do nowej usługi: najpierw wprowadziła ją do Firefoksa Mozilla, później Microsoft do Internet Explorera, na końcu pojawiła się w Operze. Coraz większą popularnością zaczęło cieszyć się także charakterystyczne logo RSS - białe fale radiowe na tle pomarańczowego kwadratu. Grafika została wprowadzona przez Mozillę, później przejęli ją pozostali.
Skutkiem prac Grupy Roboczej RSS-DEV był łatwy w obsłudze. Odbiorcy treści nie musieli znać XML-a czy innych technik programistycznych. Aby korzystać z RSS-a, konieczne było tylko opanowanie jednej z niewielkich, darmowych aplikacji i uzupełnienie jej adresami. Twórcy witryn także bez problemów mogli uruchomić u siebie syndykację. Kanał to po prostu napisana w XML-u strona internetowa - dynamiczna i automatycznie odświeżająca się. W sieci udostępniono wiele szablonów, na bazie których można pisać własne feedy.
Aby móc korzystać z RSS-a, trzeba zaopatrzyć się w odpowiednią aplikację - czytnik. Pierwszy rodzaj czytników obejmuje usługi online działające w oknie przeglądarki - interaktywne witryny, w ramach których użytkownik może edytować listę subskrybowanych kanałów oraz przeglądać nowe nagłówki. Trzy najpopularniejsze tego typu aplikacje to Google Reader (http://www.google. com/reader), Bloglines (http://www.bloglines.com) oraz NewsGator (http://www.newsgator.com).
Zasada działania tych usług jest bardzo prosta. Najpierw należy się zarejestrować (w przypadku posiadania już poczty Gmail w Google, wystarczy zalogować się pod wskazanym adresem, a produkt zostanie automatycznie uruchomiony).
Następny etap to dodanie subskrypcji za pośrednictwem odpowiedniego okna dialogowego. Nagłówki zaczną pojawiać się w oknie przeglądarki automatycznie. W zależności od ustawień i wykorzystywanej aplikacji możliwe jest przeglądanie wszystkich naraz lub wybieranie kanałów z listy.
RSS to nie jedyny oparty na XML-u standard syndykacji. Drugim jest opracowany w latach 2003- 2005 Atom. Miał być odpowiedzią na niedoskonałości pierwszego, występującego w wielu wersjach formatu. Zasada działania RSS i Atomu jest podobna. Użytkownik (pod warunkiem, że ma czytnik obsługujący oba standardy) nie musi nawet wiedzieć, czy dana strona oferuje RSS czy Atom.
Zarówno ten pierwszy, jak i ten drugi oznaczane są charakterystycznym, biało-pomarańczowym logiem. Mimo wielu zalet Atomu (ważnych przede wszystkim dla programistów, a nie internautów), RSS nadal dominuje.
Nieprzeczytane depesze oznaczone są tak jak w klientach poczty elektronicznej: wytłuszczoną czcionką. Po kliknięciu tytułu można zobaczyć szczegóły (najczęściej jest to wstęp artykułu, rzadziej jego pełna wersja). Użycie powiązanego z nagłówkiem linku przenosi na stronę źródłową i wyświetla żądaną zawartość w całości. Kanały można przeszukiwać, a poszczególne elementy oznaczać, aby ułatwić ich ponowne znalezienie. Wiele usług online oferuje także możliwość dzielenia się RSS-owymi odkryciami ze znajomymi, wystarczy wybrać przy nagłówku opcję shared.
Dużą zaletą usług typu Google Reader czy Bloglines jest możliwość uzyskania dostępu do ulubionych RSS-ów z każdego podłączonego do sieci komputera. Wystarczy zalogować się na konto. Aktualizacja kanałów dokonana w jednym miejscu będzie od razu widoczna na drugiej maszynie. Inna zaleta to mniejsze obciążanie systemu. Kolejna ważna cecha czytników online: aplikacje takie pracują nawet wtedy, gdy internauta nie jest zalogowany.
Nagłówki są w tym czasie pobierane, a użytkownik ma do nich dostęp w momencie wejścia na konto. Odrębne programy, takie jak Mozilla Thunderbird czy SharpReader, przeszukują kanały tylko wtedy, gdy są włączone. Po uruchomieniu aktualizują zawartość subskrypcji, pobierając wszystkie zaległe depesze. Jeśli usługa RSS jest nieprawidłowo skonfigurowana przez webmastera, niektóre nagłówki mogą zostać w czasie tej procedury pominięte.
Mimo że aplikacje online mają sporo zalet, wiele osób nadal korzysta z czytników RSS w postaci tradycyjnych programów podobnych do klientów mailowych. Mają one tę zaletę, że nie są uzależnione od pracy serwera RSS-owego. A zatem odpada instytucja pośrednika, który jest konieczny, aby pobrać i wyświetlić nagłówki.
Dodatkowo archiwalne newsy dostępne są w trybie offline. Ale korzystając z samodzielnego programu, można także upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Sposobem na to jest wykorzystywanie Thunderbirda (http://www.thunderbird.pl) - darmowego klienta poczty oferowanego przez Mozillę, twórcę przeglądarki Firefox. Program ten nie tylko zarządza e-mailami użytkownika, ale potrafi także być menedżerem kanałów RSS.
Powiązane publikacje
Brak komentarzy
Artykuły tego autora:
Aby być na bieżąco z nowymi wiadomościami publikowanymi w ulubionym serwisie, nie trzeba ciągle wchodzić na jego stronę. Wyręczy nas w tym czytnik RSS czyli program który na bieżąco pobiera nowe treści. Jego użycie jest wyjątkowo łatwe i wygodne.
Polecamy:
Na skróty:
Magazyny Internetowe| Co za ile| Programy| Praca| Magazyn Internet| Internet Maker| Web Toster| ForumNasze serwisy: